Imperial CinePix
kino / dvd

Brudny szmal

Ostatni film Jamesa Gandolfiniego i zarazem pierwsza amerykańska produkcja świetnego belgijskiego reżysera Michaëla R. Roskama, do której scenariusz napisał sam Dennis Lehane.  Jeśli czekaliście na rasowe czarne kino – to nareszcie się doczekaliście.

 

Dziwna sprawa z tym filmem – nowelizacja scenariusza ukazała się u nas z okładką filmową, ale dystrybutor w ostatniej chwili zrezygnował z wpuszczenia go do kin. I tak „Brudny szmal” trafia u nas od razu na rynek DVD. Gdzieś tam rozumiem tę decyzję: Gandolfini nie był aktorem, który przyciągał tłumy do kin, Tom Hardy jeszcze taką gwiazdą nie jest, a sam film… no właśnie. Amerykański debiut Roskama to rzecz zrealizowana zupełnie wbrew filmowym modom dziś panującym. Nie ma tu ani wybuchów, ani efekciarskich strzelanin, nikt też nie mruga do widza, bawiąc się w cytaty z kina lat 80. „Brudny szmal” to bardzo poważna, powolna opowieść o kilku drobnych i malutkich żołnierzach mafii, którzy pewnego dnia zostają obrabowani.

Bob Saginowski od lat pracuje w barze kuzyna Marva. Nie mówi zbyt wiele, nie wychyla się. Jest za to uczynny i koleżeński. W przeciwieństwie do Marva, który klientów traktuje opryskliwie, a mocodawców (czeczeńską mafię) w fałszywie służalczy sposób. Ich bar, na co dzień podła mordownia, to tak naprawdę mafijna dziupla (zgodnie z oryginalnym tytułem – punkt zrzutu kasy), przez którą przepływają pieniądze Czeczenów. Tyle, że ani Bob, ani Marv nie wiedzą, kiedy kasa wpadnie do baru. O tym dowiadują się ostatni, aby uniknąć policyjnego nalotu lub rabunku. Pewnego dnia jednak dwóch desperatów decyduje się bar Marva obrobić. Co prawda w kasie było tyle, co kot napłakał… ale zasady są zasadami. Bob i Marv muszą odnaleźć złodziei. Jakby tego było mało Bob znajduje w śmietniku skatowanego szczeniaka, pitbulla.

Fabuła w „Brudnym szmalu” jest prosta. Skok okazuje się być zleconą robotą, a właściciel psa, psychopatą. Powoli  dwa wątki zaczną się ze sobą łączyć aż do przewrotnego finału, w którym bohaterowie zostaną zmuszeni pokazać swoje prawdziwe oblicza.

Owszem podobnych historii widzieliście już wiele. Tu jednak dzięki wprawnej i spokojnej reżyserii Roskama i świetnemu scenariuszowi Lehane’a wtórność zupełnie nie przeszkadza. Więcej – nagle prosta opowieść o przestępczym świecie zamienia się w mądrą opowieść o samotności, zdradzie i powolnej rezygnacji z życia i marzeń. Gandolfini jako człowiek, który nie potrafi pogodzić się z własnym upadkiem wypada tu kapitalnie, grając w zupełnie inny, o wiele bardziej wyciszony sposób, niż gdy wcielał się w hałaśliwego Tony’ego Soprano. Dzielnie sekunduje mu Tom Hardy, który po raz kolejny udowadnia widzom, że do twarzy mu z rolami pozornie wycofanych i przyjemnych facetów. Kiedy poznajemy prawdziwe oblicze Boba, które ukazuje się raptem na kilka sekund, nigdy nie zapomnimy, co skrywa on pod maską uczynnego barmana.

Wydana w Polsce nowelizacja scenariusza (także autorstwa Lehane’a) rozbudowuje wątki pobocznych postaci, ale de facto niczego nowego do historii nie wnosi. Bo i nie musi. Nie często trafia się, bowiem filmowy kryminał, w którym wszystko jest na swoim miejscu. Tempo, postaci, fabularny twist. Mała perełka. Ot co.

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz