Forum Film Poland
kino / dvd

Baba Jaga – nie taka wiedźma straszna [recenzja]

Popkulturowe zabawy z wywodzącą się ze słowiańszczyzny mitologią przybierają w ostatnich latach coraz to ciekawsze formy. Na dowód powyższego mamy choćby najnowszy brytyjski horror – czyli „Babę Jagę”, która to z wizytą do polskich sal kinowych wpadnie już 24 marca.

[quote align=right]Zabrakło sprawności w opowiadaniu wcale niezłej historii, by ten osiemdziesięciominutowy ciąg podnoszących ciśnienie scen uczynić prawdziwie godnym zapamiętania.

Rzecz dzieje się w czasach współczesnych, gdzieś na miejskich przedmieściach w Anglii. Dwoje nastolatków stoi przed opuszczonym domem Mary Leminov, która za życia uważana była za osobę odpowiedzialną za tajemnicze zaginięcia dzieci wiedźmą. Miejska legenda głosi, że jeśli do drzwi domu Mary zapuka się raz, obudzi się czającego się w mrokach budynku demona, zaś dwa uderzenia kołatki to już gwarantowane ściągnięcie sobie czarnomagicznego „Paranormal Activity” na kark. Nietrudno więc zgadnąć, co już kilka chwil później postanawiają uczynić bohaterowie.

O ile pierwsze minuty „Baby Jagi” (nie licząc ogniście efektownej czołówki) powodują usilną chęć pacnięcia się w czoło, tak po parunastu minutach okazuje się na szczęście, że prezentowana w filmie historia nie jest tak durna jak można by z początku sądzić i poszczególne wątki jakoś jednak się ze sobą łączą. Mało kto oczekuje jednak po paranormalnym horrorze scenariuszowej ekwilibrystyki na miarę „Incepcji”, w miejsce tej licząc bardziej na porządną dawkę emocji – i pod tym względem „Baba Jaga” swe zadanie spełnia całkiem dobrze. Strachy jakie prezentują nam twórcy potrafią być bardzo, ale to bardzo efektywne, w tym szczególnie ten z „polskim akcentem”-  szczerze przyznam, że nie przypominam sobie, żeby cokolwiek w temacie filmowym wywołało u mnie do tego stopnia gęsią skórkę w ciągu ostatnich kilku lat. Sam demon też prezentuje się odpowiednio, nawiązując do postaci wykreowanych przez pamiętny „Krąg” czy „Klątwę”, co przy upiornych efektach dźwiękowych sprawia, że bywa naprawdę strasznie. Do tego dochodzi ciekawa scenografia, jak choćby zdezelowane domostwo Mary, ewidentnie stylizowane na znany z opowieści domek na kurzej nóżce. Za to brawa.

Gorzej sprawa ma się z całą resztą. Nie do końca uwierzyłem w graną przez Lucy Boynton zbuntowaną nastolatkę, a jeszcze mniej w naznaczoną grzechami przeszłości, matczyną miłość bez granic Katee Sackhoff. Co gorsza, ich relacja nie rozwija się w żadną stronę, opierając się przez cały seans na koncepcie wyjściowym – co jest istotne o tyle, że to właśnie z burzliwych relacji na linii matka-córka Brytyjczycy postanowili uczynić emocjonalną dźwignię, mającą w zamyśle zaangażować widza. Z kolei pomysł by zaadaptować opowieści o Babie Jadze jako współczesną miejską legendę, jakkolwiek sam w sobie interesujący, jest położony wybitnie średnim twistem, czy raczej łopatologiczną próbą wyłożenia go widzom. Wierzcie mi, jeśli obejrzeliście w życiu przynajmniej kilka horrorów, nic z tego co próbują zaprezentować wam twórcy nie będzie w stanie was zaskoczyć.

„Baba Jaga” miała potencjał. Zabrakło jednak sprawności w opowiadaniu wcale niezłej historii, by ten 90-minutowy ciąg podnoszących ciśnienie scen uczynić prawdziwie godnym zapamiętania. Cóż, może następnym razem będzie lepiej.

Kategorie
kino / dvd
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

4 komentarze
  • Janina Maria Kowalska
    28 lutego 2017 at 15:44
    Skomentuj

    Mi tam się film podoba. A po za tym podoba mi się ta dziewczyna z Carrie xd

  • Joanna Solicka
    1 marca 2017 at 21:03
    Skomentuj

    I tak się wybiorę, dawno nie oglądałam w kinie horroru. 🙂

  • miauczyk
    15 marca 2017 at 00:53
    Skomentuj

    Lubię nowe podejście do dawnych postali, legend, więc taka Baba Jaga jako koncept jest fajnym wyborem na film. Nawet, jeśli nie urwie czterech liter, i tak pójdę do kina, żeby zobaczyć, co z nią zrobili… i co można byłoby zrobić jeszcze.

  • Karide
    20 marca 2017 at 13:23
    Skomentuj

    Dla polskiego akcentu flaga na twarz i za ojczyznę xD Liczę, że da się w miarę przyjemnie obejrzeć jakimś popołudniem w kinie 🙂

  • Dodaj komentarz