kino / dvd

Auta 3 – Zygzak Balboa [recenzja]

Starość nie radość, młodość nie wieczność. Disney i Pixar lubią od czasu do czasu przypomnieć tę niewygodną prawdę o przemijaniu. Auta 3 wjeżdżają w ten nurt z impetem i choć stosują stare sztuczki znane kinu sportowemu od wieków, zręcznym driftem omijają największe banały. Co nie znaczy, że jest idealnie.

Pierwsze Auta nigdy nie należały do pupilków krytyki, ale miały nieodparty urok sentymentalnej historii o potrzebie wrzucenia na luz, pokorze i odkurzaniu przeszłości. O części drugiej nie dało się już powiedzieć za wiele dobrego. Była porażką. Absurdalnie skonstruowany świat kłuł w oczy, gdy odarło się go z warstwy sentymentalnej opowieści budującej mit amerykańskiej motoryzacji.

Została tylko kolorowa karuzela, nietrafione tempo i szarpany rytm opowieści. Dlatego też Auta 3 miały ułatwione zadanie, a jednocześnie ostateczny rezultat tego wyścigu po powrót na podium pozostawał niewiadomą.

Zygzak McQueen już od wielu lat króluje na torze. Zdobywanie kolejnych mistrzostw przesłoniło mu moment, gdy do akcji wkroczyło nowe pokolenie zawodników, tuningowanych przez sztab specjalistów samochodów przyszłości z aroganckim Jacksonem Sztormem na czele. Próbując dorównać rywalom nasza wyścigówka ulega poważnemu wypadkowi, po którym musi się wycofać do końca sezonu. Kiedy mija okres załamania i stagnacji, staje się jasnym, że Zygzak nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Podobnie jak część pierwsza, Auta 3 mielą wszystkie możliwe klisze z filmów sportowych, zwłaszcza tych, które dotykają problematyki przemijania i przekazywania pałeczki następnemu pokoleniu. Ponieważ znamy te schematy na wylot, dosyć łatwo odgadujemy najważniejszy zwrot akcji w filmie. Działa on i tak ze względu na ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niesie. Ładnie zamyka wątki i dopełnia część pierwszą, z drugiej strony niektórzy mogą wyjść z kina zawiedzeni takim obrotem spraw, bo w efekcie dostajemy ciut inny film, niż zapowiadano.

Ale z drugiej strony – dzięki temu jest to bardziej Pixarowy obraz, niż można by się spodziewać, z nie do końca wygodnym morałem i paroma tropami, o których dotąd w serii nie mówiono.

W tym momencie można rozwiać ostatnie wątpliwości – mówimy o filmie, który nawiązuje przede wszystkim do części pierwszej, szpiegowskie szaleństwa zostawiając za sobą. Prócz torów zwiedzamy tu amerykańskie bezdroża i pół-dziką odrobinę podupadłą prowincję, zaprezentowaną ze specyficznym, nieco przerdzewiałym urokiem. Wprawdzie znalazło się parę męczących scen kręconych chyba specjalnie dla tych trzech osób, którym podobały się Auta 2, ale wybijają z rytmu tylko na chwilę.

Perfekcyjna animacja ścina z nóg w połączeniu z potężnym dźwiękiem. Czujemy moc tych wszystkich starych i nowych rajdowców, którzy przecinają drogi z zawrotną prędkością. Jednocześnie zaś film daje nam dość czasu i przestrzeni na oddech, a w rezultacie – możliwość, by cieszyć się dopieszczonymi detalami, grą światła, wodą, nawierzchnią. Nawet mimika samochodzików wygląda wyjątkowo wiarygodnie. 

Polscy aktorzy dubbingujący spisali się jak zwykle bardzo dobrze, zarówno starzy, jak i nowi. Marian Opania jako Złomek brzmi naprawdę porządnie, choć ciężko przeskoczyć kwestię przywiązania do nieodżałowanego Witolda Pyrkosza w tej roli. Można zrozumieć, czemu Pixar nie chciał umieszczać w następnych częściach postaci Wójta po śmierci Paula Newmana – mimo, że był najlepiej napisanym bohaterem w serii.

Większość widzów – małych i dużych wyjdzie z seansu naprawdę zadowolona. Nie wiem tylko, czy serię, która zaczynała jako nostalgiczna ballada o odkrywaniu przeszłości na nowo trzeba było wieńczyć samochodowym, mniej mrocznym Toy Story 3.

Auta 3, reż. Brian Fee, wyk. Owen Wilson, Cristela Alonzo, Chris Cooper, Pixar Animation Studios 2017. Ocena: 75%

Kategorie
kino / dvd

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Dodaj komentarz