kino / dvd

Appleseed Alpha [recenzja]

„Appleseed” to nieco mniej znana, ale równie interesująca mangowa seria Masamune Shirow, autora kultowego „Ghost In the Shell”, która doczekała się już piątej filmowej interpretacji. „Alpha” jest prequelem do „Appleseeda” z 2004 r. i „Ex-Machiny”, z którymi tworzy zamkniętą trylogię przygotowaną przez reżysera Shinjiego Aramaki. Tutaj poznajemy losy Deunan Knute i Briareosa Hecatonchiresa jeszcze przed znanymi z komiksów czy anime wydarzeniami związanymi z pobytem w utopijnym mieście Olimp. Nim do niego trafili byli najemnikami gotowymi podjąć się najgorszego zadania, żyjącymi z dnia na dzień, bez perspektyw na przyszłość. W wyniku zbiegu okoliczności na swej drodze spotkają przybyszów z tajemniczą misją, którym postanowią pomóc, a którzy wreszcie nadadzą ich życiu większego sensu.

„Appleseed Alpha” to militarny akcyjniak rozgrywający się w postapokaliptycznej, cyberpunkowej scenerii. Największe wrażenie robi przede wszystkim perfekcyjna animacja zachwycająca szczegółami i wykonaniem, a sprawiająca wrażenie doskonale wyrenderowanej gry komputerowej z żywymi teksturami i tłami wykonanymi prawdopodobnie z fotografii. Od rozwianych włosów Deunan, jej mimiki twarzy jaki i tańczących mechanizmów na paskudnej mordzie Dwurogiego po prostu nie można oderwać wzroku, a poziom detali naprawdę zachwyca. Wizualnej uczcie wytrawnego posmaku dodaje elektroniczna muzyka i efekty dźwiękowe w wykonaniu Tetsui Takahashiego – kompozytora do kilku odsłon serii „Final Fantasy” i całej „Xenosagi”. A co poza tym? Niestety niewiele. Fabuła jest prosta jak budowa cepa, ale za to pełna efektownych scen akcji, a postacie niestety jednowymiarowe i płaskie. Odrobiną charyzmy pochwalić się może prześladujący głównych bohaterów Dwurogi, wprowadzający sporo rozluźnienia i humoru do robionej bardzo na serio historii, która z resztą wydaje się być specjalnie skrojona pod animację.

Niemniej to przyzwoite kino akcji pełne strzelanin, mechów, cyborgów i robotów, a więc tego co tygryski lubią najbardziej. Choć seria „Appleseed” jest znacznie lżejsza kalibrem od „GitS” to również stawia ciekawe teorie związane z przyszłością ludzkiej rasy (w przypadku „Alpha” jest to jednak temat jeszcze nieobecny) ale robi to za pomocą bardziej rozrywkowych narzędzi. Nawet jeśli to nie Wasze klimaty, warto sięgnąć po ten jeden tytuł chociażby ze względu na niesamowitą animację, która o krok wyprzedza tą znaną z „Avatara” Camerona.

Kategorie
kino / dvd
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz