kino / dvd

Annabelle: Narodziny zła – zgrabny film grozy [recenzja]

Coraz częściej w ostatnich latach mamy do czynienia z zabawnym mechanizmem. Kontynuacje hitów, okazują się lepsze niż ich pierwsze odsłony. Tak było w przypadku „Ouija: Narodziny zła” – kontynuacji sztampowego horroru „Ouija”. Tak jest i w przypadku drugiego filmu o upiornej lalce „Annabelle”. 
 
Gwoli przypomnienia – lalka Annabelle pierwszy raz pojawiła się w filmie „Obecność”, gdzie przewinęła się w tle, jako rekwizyt w domu pary demonologów. Rekwizyt na tyle charakterystyczny, że otrzymał on swój osobny film. Tyle, że… jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Pierwsza odsłona cyklu „Annabelle” była sztampowym horrorem o złej lalce, który owszem zarobił krocie (ponad dwieście pięćdziesiąt milionów), ale nie wyróżniał się niczym na tle podobnych mu horrorów. Tak gigantyczny sukces w naturalny sposób wymusił kontynuację opowieści. Tym razem jednak twórcy postanowili przybliżyć nam historię narodzin złej lalki. 
 
„Annabelle: Narodziny zła” przenosi nas na amerykańską prowincję lat 40. Ceniony lalkarz Samuel Mullins, kończy właśnie pierwszy egzemplarz zaprojektowanej specjalnie dla córki zabawki. Pech chce, że kilka dni później dziecko ginie w tragicznym wypadku. Lalkarz wraz z żoną zamykają się w swoim wielkim domu, gdzie nie mogą otrząsnąć się z tragedii. Kilka lat później pogodzeni z losem i stratą Mullinsowie zdecydują się zamienić swój dom na sierociniec. Tuż po tym jak zjawiają się u nich sieroty, w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. 
 
Film Davida F. Sandberga (reżysera promowanego na nową gwiazdę kina grozy) nie jest pozbawiony wad. Największą z nich są pewne scenariuszowe nielogiczności, które wynikają z konstrukcji głównej intrygi. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale kto będzie film oglądał, zauważy zapewne, że decyzje podjęte przez Mullinsów są w dużej mierze… absurdalne i oparte na myśleniu życzeniowym, co w kinie grozy miejsca mieć nie powinno. Zwłaszcza w chwili,  gdy próbuje się budować fabułę na logicznym ciągu przyczynowo-skutkowym.  Na szczęście jednak Sandberg braki fabularne ubrał w zgrabny horrorowy kostium, który pozwala szybko zapomnieć o tym, że w gruncie rzeczy – część tego co widzimy nie musiała mieć miejsca. 
 
Jest zatem „Annabelle: Narodziny zła” zgrabnym filmem, który powoli i metodycznie buduje nastrój grozy i osaczenia złem. Reżyser oszczędnie dawkuje efekty specjalne, koncentrując się bardziej na niedopowiedzeniach niż wrzucaniu widza od początku w otchłań zła. Reżyser twierdził, że zależało mu na nawiązaniu do klasycznych filmów grozy z „Nawiedzonym domem” Wise’a na czele. I to się czuje. Musi minąć sporo czasu, zanim zobaczymy z czym muszą zmierzyć się nasze bohaterki. Co więcej – gdy w końcu ukaże się naszym oczom demoniczna postać, nie razi ona ani kiczem, ani przerysowaniem. A to rzadkość. Idealnie w klimat filmu wpisują się stonowane, długie ujęcia i przesycone światłem kadry, podkreślające kontrast między niewinnością bohaterek, a mrokiem podążającym ich śladami. A ponieważ film wraca w finalne do zdarzeń znanych z pierwszej części, jeszcze ciekawiej wybrzmiewa nawiązanie do Charlesa Mansona i jego „Rodziny”. 
 
W efekcie powstał film, który może nie bije rekordów oryginalności, ale jest bardzo sprawnie prowadzony, przemyślany wizualnie i koncepcyjnie. Gdyby tylko nie te potknięcia scenariuszowe… Niby Sandberg odciąga od nich naszą uwagę. Niby jedna z postaci próbuje je tłumaczyć (chodzi o powód dla którego w domu znalazły się dziewczynki), ale jednak zaniżają one ocenę finalną. Szkoda. Ale może trzecia odsłona „Annabelle” będzie horrorem pozbawionym wad. Szanse są, bo cykl rozwija się w całkiem przyzwoitą stronę.
 
Annabelle: Narodziny zła. Reżyseria: David F. Sandberg. Obsada: Stephanie Sigman, Talitha Bateman, Philippa Coulthard i inni. USA 2017. Ocena: 65%
 
Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
  • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero