kino / dvd

Amityville: Przebudzenie – Film przeklęty [recenzja]

Film przeklęty. Jego produkcja trwała pięć lat. Premierę przekładano siedem razy. W końcu pod koniec ubiegłego roku dokręcono nawet nowe ujęcia. Wszystko na nic. Osiemnasta odsłona cyklu „Amityville” trafiła zamiast do kin, na rynek VOD.

Wszystko zaczęło się 13 listopada 1973 roku, gdy nocą w domu przy 112 Ocean Avenue w Amityville, Ronald DeFeo Jr. wymordował całą swoją rodzinę. Podczas procesu twierdził, że opętał go demon. Rodzina Lutzów, która wprowadziła się na 112 Ocean Avenue, uciekła stamtąd po kilku nocach. Ponoć prześladowały ją duchy. Historia ucieczki rodziny Lutzów, dzięki książce Jaya Ansona, przeszła do historii popkultury. Na podstawie pseudoreportazu Ansona powstał przebojowy film „Amityville Horror”, który dał początek bodaj najliczniejszej horrorowej franczyzie. „Amityville: Przebudzenie” miło być filmem szczególnym – bo bezpośrednią kontynuacją filmu z 1979 roku.

Od wydarzeń tam przedstawionych minęły dekady. W czasach nam współczesnych do domu przy Ocean Avenue wprowadza się nowa rodzina. Samotna matka, dwie córki i sparaliżowany, nieprzytomny syn. Początkowo wszystko zdaje się być w najlepszym porządku. Ale pewnej nocy w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Najstarsza córka odkrywa, że mroczna i zła siła pragnie przejąć duszę nieprzytomnego brata, ale kto jej w to uwierzy? Zwłaszcza, że ona sama miała przyczyniła się do stanu chłopaka…

Sam koncept na film jest tu dobry. Intrygujący i świeży jest pomysł, aby bohaterowie o historii miejsca, w którym mieszkali dowiadywali się z filmu. Zresztą sceny, gdy oglądają horror, a w domu zaczynają dziać się rzeczy dziwne i niepokojące należą tu do najlepszych. Niestety reżyser i scenarzysta Franck Khalfoun w zasadzie nie wychodzi tu poza grę ze słynnym oryginałem. Przez co film powoli z pomysłowego sequela zamienia się w horrorową kalkę, powielającą niemal scenę w scenę rozwiązania z pierwowzoru.

Szkoda. Zmarnowano przez to tu tak potencjał, jak obsadę. W efekcie powstał kolejny horror o nawiedzonym domu. Owszem – zrealizowany lepiej, niż większość tanich podróbek „Amityville”, ale nic ponad to. Szeregowy, schematyczny straszak dla naprawdę niewiele wymagających.

Amityville: Przebudzenie (Amityville: The Awakening), reż. Franck Khalfoun, wyk. Bella Thorne, Cameron Monaghan, Jennifer Jason Leigh, Thomas Mann, USA (2012/2017)

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz