kino / dvd

12 Feet Deep – pływalnia, grzechy przeszłości i dwie siostry [recenzja]

Spece od filmów grozy chyba nigdy nie przestaną uświadamiać mi, jak lichą mam wyobraźnię. Ot, na przykład z filmu Matta Eskandariego dowiedziałem się, że śmiertelne niebezpieczeństwo czaić się może… na basenie.

Fabuła „12 Feet Deep” jest – jak zwykł mawiać mój znajomy – prosta jak włos Indianina. W centrum akcji mamy dwie siostry, których naznaczone koszmarnymi wydarzeniami z dzieciństwa relacje są delikatnie rzecz ujmując, napięte. Bohaterki udają się na miejską pływalnię, by tam uskutecznić formę rozrywki jak za dawnych czasów. Próba naprawienia rodzinnych więzów zamieni się jednak w mały koszmarek, kiedy kobiety w wyniku zbiegu okoliczności zostaną uwięzione w wodzie. A że pech chce, że przybytek na kilka dni zostanie zamknięty, bohaterki będą musiały na własną rękę spróbować wydostać się z potrzasku. Będzie to tym trudniejsze, że oprócz nich na pływalni jest ktoś jeszcze. Ktoś wcale nie mający dobrych zamiarów.

Basen jako miejsce akcji klaustrofobicznego thrillera/horroru? No dobra, w kinie grozy taki motyw przewijał się niejeden raz. Co innego jednak pojedyncze sceny, a co innego całość historii. Brzmi to więc tyleż oryginalnie, co niemal karkołomnie. Nie ukrywajmy, miejska pływalnia raczej nie jest pierwszym miejscem o jakim byśmy pomyśleli w odpowiedzi na pytanie, gdzie ktoś może dybać na nasze życie. Postawienie na takie otoczenie w filmie pretendującym do miana trzymającego w napięciu, to robienie sobie pod górkę już na samym początku. Ale z drugiej strony… prawdę mówiąc, po cichu liczyłem, że wybierając miejsce akcji tak przegięte, twórcy zaplanowali równie przesadzoną, godną kina klasy B historię – może jakieś macki wypełzające z kratki odpływowej? No cóż, pobożne życzenia.

Żarty na bok. „12 Feet Deep”, mimo obecności w obsadzie Tobina Bella, to przede wszystkim nie horror, a thriller – w dodatku podchodzący do tematu bardzo poważnie. Śmiertelnie wręcz. Tym z kolei, jest kwestia demonów przeszłości trapiących dwie kobiety. Z decyzją o skupieniu się na warstwie psychologicznej postaci, przy osadzeniu filmu w jednym miejscu akcji, wiąże się jednak pewna rzecz – scenariusz musi być dopracowany do najmniejszych szczegółów by uniknąć dłużyzn. Twisty fabularne zatem wysoce wskazane. I znów: pobożne życzenia.

W filmie Eskandariego rzuca się w oczy brak pomysłu na rozegranie głównego wątku – i to po części wina tego, że innych tu w zasadzie nie ma. W związku z tym postaci rozmawiają, rozmawiają  i wciąż rozmawiają, wałkując na wszelkie sposoby motyw burzliwych, siostrzanych relacji. To jest słabe. A jeżeli nawet przez moment interesujące – to właśnie – przez moment. Co gorsza, nawet jeśli od czasu do czasu rzeczywiście na ekranie dzieje się coś ponad konwersacje, w toku rozwoju fabuły śmierdzi to przewidywalnością na kilometr. Leży też postać głównego złego. Nie, tym nie jest basen. Ani Tobin Bell (wybaczcie spoiler), który został zakontraktowany chyba tylko po to, by pochwalić sie jego nazwiskiem na plakacie. Jest nim za to persona od której dowiemy się – a jakże – o prozie życia. Bo ona też będzie rozmawiać. Więcej, niż jakikolwiek thriller tego wymaga.

„12 Feet Deep” jest więc takim filmem, który bardzo chciałby widza czegoś nauczyć, ale kompletnie mu to nie wychodzi. Bo mimo nawet niezłej realizacji, widz zasypia na półmetku. No chyba, że naprawdę boi się wody – wtedy być może przebrnie przez całość. Wątpię jednak, by uczuciem wieńczącym seans był zachwyt.

12 Feet Deep. Reżyseria: Matt Eskandari. Obsada: Tobin Bell, Alexandra Park, Nora Jane-Noone, Diane Farr. USA, 2017. Ocena końcowa: 40%

Kategorie
kino / dvd
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz