Playdead
Gry

Inside – jedna z najlepszych niezależnych gier ubiegłego roku [recenzja]

Pamiętacie jeszcze „Limbo”? To oszałamiające klimatem połączenie platformówki i zagadek logicznych narobiło siedem lat temu niezłego bigosu na rynku gier i to nie tylko tych niezależnych. Sześć lat później, duńskie studio PlayDead wyprowadziło drugi cios – jeszcze bardziej zabójczy.

„Inside” to gra ze wszech miar czerpiąca ze wszystkiego, czym zasłynął jej słynny poprzednik. I podobnie jak w „Limbo”, wybór opcji w menu nie oszałamia, a do rozgrywki nie wprowadza nas żaden, choćby tekstowy prolog. Jesteśmy tylko my, nasz młody bohater i skąpany w deszczu i mgle świat w którym po raz kolejny będziemy musieli zmierzyć się z całą masą zagadek logicznych.

Podobnie jak zamysł, praktycznie nietknięta została również mechanika gry. Za sterowanie odpowiadają raptem cztery klawisze klawiatury, nauczyć się podstaw funkcjonowania w „Inside” można zatem w raptem kilka sekund – jednak opanować je do perfekcji to już całkiem inna sprawa. Łamigłówki jak stawiają przed nami twórcy można podzielić zasadniczo na dwa typy – te które wymagają od nas więcej myślenia i takie, które bardziej opierają się na refleksie i zręczności. Poziom trudności rośnie wraz z zagłębianiem się w świat gry, a twórcy co jakiś czas lubią zaskoczyć nowymi elementami wymuszającymi nieco zmianę stylu grania, zatem wcale tak łatwo nie jest. Za to piekielnie satysfakcjonująco i niesamowicie klimatycznie.

Graficznie i dźwiękowo „Inside” oszałamia. W porównaniu do Limbo, perspektywa nabrała dodatkowe, niezwykle efektowne pół wymiaru, a świat jest nieporównywalnie bardziej nakierowany w stronę realizmu. Skończyły się też odcienie czerni i szarości  – jednak pomimo tych kilku zmian, spójności nowej wizji Duńczykom odmówić w żaden sposób nie można. Już sama konstrukcja i rozmach poszczególnych sekcji potrafią spowodować niejednokrotnie opad szczęki, a w połączeniu z nastrojową, mroczną muzyką tworzą razem po raz kolejny przygniatającą ciężkim klimatem mieszankę. Szkoda jedynie, że tak krótką – wprawnemu graczowi całość nie powinna zająć dłużej niż cztery godziny, co jak na oferowaną za tytuł cenę ponad 80 złotych, stanowi wynik raczej z tych mizernych.

Jeśli jednak mowa o samej jakości gry, odpowiedź na pytanie czy w „Inside” warto zainwestować swój czas, jest bardziej niż oczywista. Jeśli graliście w „Limbo” i macie o nim przyjemne wspomnienia, nowa gra Duńczyków jest dla was pozycją obowiązkową. Jeśli nie – koniecznie sprawdźcie o co ten cały szum z produkcjami Playdead. Zapewniam, nie pożałujecie.

Grę testowano na wersji PC.

Minimalne wymagania sprzętowe: Windows 7 64-bit, Procesor: Intel Core 2 Quad Q6600 @ 2.4 GHz, AMD FX 8120 @ 3.1 GHz, 4 GB RAM, Video: NVIDIA GT 630 / 650m, AMD Radeon HD6570, 3 GB wolnego miejsca na HDD.

Inside. Producent: PlayDead. Dystrybucja w Polsce: brak (gra dostępna na Steam). Ocena końcowa: 95%

Kategorie
Gry
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz