KONKURSY

Zdobądź „Johna Wicka 2” i poznaj „Atomic Blonde” [konkurs]

Zapraszamy do udziału w konkursie organizowanym wspólnie z dystrybutorem Monolith Films. Mamy dla Was dziesięć pakietów, w skład których wchodzą egzemplarze DVD z filmem „John Wick 2” oraz podwójne zaproszenia na przedpremierowy pokaz filmu „Atomic Blonde”, który odbędzie się 27 lipca o godzinie 20:30 w kinie Atlantic  (ul. Chmielna 33, Warszawa).

 

Zasady są proste. Aby mieć szansę na wygraną, wskaż ulubioną filmową kreację Keanu Reevesa LUB Charlize Theron i krótko ją uzasadnij. Najciekawsze odpowiedzi nagrodzimy.

ZWYCIĘZCY

Łukasz Wojnowski

Nieliczni aktorzy, o których mówi się  „ikony kina”, wzbudzili swoimi kreacjami tak nierówne emocje jak Keanu Reeves. To facet, który sprostał rolom w takich filmach jak „Dracula” czy „Adwokat Diabła”. Facet, który zagrał postać w ponadczasowym i kultowym Matrixie i jego kolejnych częściach, które za wszelką cenę próbowały zniszczyć reputację „jedynki”. Keanu Reeves zaliczył również szereg przeciętnych filmów, do których zaliczyłbym „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” lub „47 roninów”, aż wreszcie na drodze aktora pojawiła się rola w takim „Kto tam?”. W tym ostatnim filmie Keanu dzielnie starał się oprzeć pokusie seksu z dwoma pięknymi dziewczynami, jednak poległ. Pomimo (jednak) dość zabawnej roli w tak „ambitnym” filmie, to John Wick w moim mniemaniu jest postacią, w którą tylko Reeves mógł tchnąć życie i odnieść sukces, na bazie którego powstała kontynuacja.

W produkcjach typu „John Wick”, gdzie odgrzewane kotlety czuć już po pierwszych sekundach zapowiedzi, sukces może jedynie zagwarantować unikalny klimat. Na ten, poza umiejętnościami scenarzysty i reżysera oraz muzyką wpływa właśnie aktor. Zaklinałbym rzeczywistość twierdząc, iż aktor w tym filmie stworzył rolę, którą na długo zapamiętamy (jeśli w ogóle). Stworzył jednak rolę, przy której stosunkowo niewiele robiąc, udało mu się wykreować bohatera z krwi i kości. Surowość i niezłomność Wicka nie mogłaby mieć innej twarzy niż ta, którą posiada Reeves. Aktor, który na tle Hollywood (bądź co bądź swojego rodzaju wyznacznika stylu życia wielu Amerykanów) odcina się stylem bycia w sposób, za który go lubię i szanuje. Stawiam, że to osobiste doświadczenia Reevesa wygenerowały u tego człowieka pewne proste idee, którymi kieruje się on w codziennym życiu, a które z łatwością, ale też wielką siłą, docierają do milionów ludzi.

I kiedy widzę Wicka, który po próbie prowadzenia normalnego życia, ponownie wraca do zabijania, widzę pewną prostotę, która kojarzy mi się z aktorem grającym postać. „Dzieła amerykańskiego kina” obecnie, bardziej niż kiedykolwiek, przypominają produkty z taśmy produkcyjnej i „John Wick” gdzieś na tej taśmie również się znalazł. W filmie, który nie drąży motywu zemsty, ani nie wchodzi w psychikę bohatera zbyt głęboko, i tak chętnie kibicuje wracającemu z emeryturyzabójcy. Zabili ci psa i ukradli samochód? Ok., czas zabić pięćdziesiąt osób. Nawet jeśli pies symbolizował życie i był prezentem od zmarłej żony, cały motyw i tak wzbudza politowanie. Ale tylko dzięki charyzmie aktora taka rola, jak i cały film, mają sens bytu. I chociaż z reguły oczekuje, że to scenariusz w filmie mnie oczaruje, lubię takie odgrzane kotlety, które smakują tylko i wyłącznie dlatego, że aktorzy pokroju Reevesa w nich występują.

„John Wick jest człowiekiem skupionym, zaangażowanym i silną wolą”. Co chwilę w filmie słyszymy określające postać cytaty potencjalnych rywali Wicka, którzy go podziwiają. Reeves, którego skrawek uśmiechu (jeśli to uśmiech) widzimy tylko przez sekundę w dwóch częściach filmu, swoją nieprzejednaną miną robi tak wiele, nie robiąc praktycznie nic. A to trzeba umieć.

Marek Dobrowolski
„Kto tam?” (2015). Jeśli chodzi o kreacje Keanu Reevesa to odwołam się do hororu, który nie jest horrorem lecz czarną komedią o kobietach, które wciągają mężczyznę w grę, która zweryfikuje jego wierność względem żony. Próby wyrwania się tytułowej postaci pana Webbera, który pod nieobecność rodziny zaprawiony maryśką, z miuzą na uszach zabiera się do pracy sprawiają,że patrzymy na to z nieskrywaną radością ponieważ celem ma być zgnojenie i wystawienie na próbe nie kogo innego jak człowieka sukcesu( kochający mąż rzezbiarki i ojciec dwójki dzieci, do tego architekt i własciciel pięknego domu).Keanu wciela się tu w godnego politowania osiołka, który praktycznie spełniając klasyczny American Dream daje się wkręcić dwóm laskom, które prowokując do granic mozliwości chcą przetestować jego podatność na pokusy. Laski wkręconego w tryby „tatusia” urządzają mu taką jazdę,że praktycznie skok typu dream jump z 200metrowego komina w tej syutuacji zdaje się byc czystym nieporozumieniem. Generalnie pierszoplanowy aktor stara sie tym filmem odciac od etykiety (twardziela i zbawiciela świata) i po paru nieudanych próbach udaje mu się tą rolą przykuć moja uwagę. Jego bezradność, brak przewidywalności oraz płytkie podejście do niektórych aspektów sprawiło, że nawet nie było mi go żal (to znaczy,że spełnił swoje zadanie) a scena w której zakopany na podwórku potwierdza nosem polubienie swego posta, na którym zabawia się z panienkami sprawiła,że na nowo polubiłem tego aktora.

Weronika Mordel
Moją ulubioną kreacją Keanu Reevesa ostatnimi czasy jest grana przez niego epizodyczna postać właściciela hostelu – Hanka, w filmie „The Neon Demon”. Nicolas Winding Refn ukazał tego o łagodnej, wiecznie młodej twarzy aktora jako wulgarnego, skrzywionego, agresywnego typka odzianego albo w prawilny dres z trzema białymi paskami lub przyduże alfońskie koszule wypuszczone niechlujnie ze spodni. Scena snu głównej bohaterki – Jesse, w której Hank włamuje się do jej pokoju erotycznie wpychając jej ostrze noża do gardła jest w znacznym stopniu niepokojąca – Keanu głównie znany jest ze swoich ciepłych ról filmowych. Refn przyznaje, że świadomie łączy w swoich filmach elementy destrukcyjne i erotyczne, by serwować odbiorcy pralinki ociekające krwią, smakowite a jednak budzące trwogę. W tym filmie wydobył z wnętrza Keanu cechy, których moglibyśmy się po nim nie spodziewać – są zgoła odmienne nawet od kreacji w „Johnie Wicku”, tym bardziej całej reszcie filmów (jest kilka wyjątków – „Obserwator” albo „A Scanner Darkly”). Takie role prezentują wszechstronność tego aktora.

Paweł Rybkowski
Zdecydowanie moją ulubioną kreacją Charlize Theron jest rola Mary Ann Lomax w „Adwokacie diabła”. W duecie z Keanu Reevesem potrafiła niesamowicie oddać konflikt pomiędzy karierą i rodziną. Wyjątkowa, czarująca, była w tym szatańskim filmie niczym anioł. Ponadto sposób, w jaki przedstawiła swoją walkę z Connie Nielsen o swojego filmowego męża naprawdę zapierał dech w piersiach i mógłby być oglądany w nieskończoność. Do tego warty odnotowania fakt: Charlize wystąpiła w filmie z rozpuszczonymi, kręconymi włosami, mając włosy częściowo upięte w kok, a także z krótko ściętymi – każdy koneser znajdzie coś dla siebie. 😉 Nic dziwnego, że Al Pacino vel John Milton vel Szatan próbował zwalczyć tę boską kobietę.

Dariusz Fafiński
Jako Johnny Mnemonic zwrócił moją uwagę, rolą w Matrix zdobył moje serce, ale mój ulubiony film to 47 Roninów. Jak zwykle udowodnił, że jego talent jest wszechstronny i czuje się dobrze w różnych gatunkach filmowych. 47 Roninów choć to remake i ekranizacja starej japońskiej legendy to potrafi zaskoczyć.Nie jest to dzieło doskonałe, ale doskonale się ogląda.Przynajmniej ja przeniosłem się do czasów feudalnej Japonii, Szogunów i Samurajów. Odwaga, oddanie , przyjaźń i jak to zwykle w legendach bywa dobro zwycięża i choć nie było happy endu to film zapadł mi w pamięć i jednym z powodów była rola K.Reevesa.

Monika Wieszok
Jestem niepoprawną romantyczką dlatego moją ulubioną kreacją Keanua Reevesa nie będzie Matrix ale „dom nad jeziorem”. Może to banalna, ale uważam że obrazując wszystkie emocje wciągnął mnie w tą historię i pozwolił poczuć się chociażby obserwatorem. Dodatkowo w filmie tym pokazuje wszystkie cechy mężczyzny pożądane przez kobietę.

Elżbieta Faifer
Charlize Theron jest jedną z najpiękniejszych aktorek. Ma wiele interesujących kreacji, ale najlepsza dla mnie jest jej nagrodzona Oscarem rola Aileen Wuornos w dramacie „Monster”, gdzie dokonała niesamowitej fizycznej transformacji ale także znakomicie zagrała rolę kobiety z marginesu społecznego, która chce wyzwolić się
z przerażającego świata, który ją otacza i jest właśnie tym monstrum. Film oparty jest na faktach a Charlize doskonale upodobniła się do prawdziwej Aileen doskonale odtwarzając jej gesty, mimikę i charyzmę.

Michał Janusz
Wasze pytanie jest dla mnie zaskakująco ciekawe bo tak Charlize jak i Keanu stawiam mniej więcej na jednej półce aktorskiego uwielbienia. Ale jest to półka osadzona dosyć wysoko.
Najbardziej u Charlize do tej pory spodobała mi się Jej rola w Monster, gdzie wykwintnie zagrała piękną kobietę bezwzględnie wymierzającą sprawiedliwość społeczną. Reżyser raczej nie mógł lepiej obsadzić roli tytułowej
Keanu Reeves najmocniej mi utkwił w pamięci w roli amanta w słynnej Draculi z 1992 roku. Piękna była ta jego wieczna miłość z Winoną Ryder i ten klimat filmu…

Ewelina Kupczyk
Mój ulubiony film, w którym grał Keanu Reeves, to zdecydowanie „Adwokat diabła”. Owszem, Al Pacino i Charlize Theron grają tam świetnie, jednak dla mnie to właśnie Keanu Reeves jest największą gwiazdą. Ta charyzma, pewność siebie… No i finałowa scena! Nie wyobrażam sobie innego aktora jako Kevina Lomaxa.

Wioleta Winiarska

Moją ulubioną rolą Keanu Reevesa jest… Keanu Reeves. Aktor poza swoją pracą (aktorstwem) jest niesamowicie interesującym człowiek, częstokroć bardziej niż jego filmowe role. Pomijając dramaty jakie mu się przytrafiły i zaangażowanie i bezinteresowność w pomaganiu innym, to najbardziej ujmują mnie małe scenki, które naprawdę świadczą  o tym jakim jest człowiekiem: np. selfie w restauracji robione z ukrycia z człowiekiem siedzącym w koncie, który jest sobowtórem Keanu, albo Keanu z szerokim uśmiechem uciekający z kamerą jednego z papparazzich. Ujmujące.

Swoje opinie z tematem „Atomic Wick” należało nadsyłać na adres: konkurs@dzikabanda.pl do 25 lipca 2017 r.

Udział w konkursie i przesłanie swoich danych osobowych jest jednocześnie wyrażeniem zgody na ich przetwarzanie przez portal DzikaBanda.pl w celach konkursowych, zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dn. 29. 08. 1997.

Kategorie
KONKURSY

Dodaj komentarz