OSTATNI CZŁOWIEK NA ZIEMI

  CZYLI  VINCENTEM PRICEM NIE STRASZNA NAM JESIEŃ!

Załóż konto PREMIUM

Literatura

Poniedziałek, 2 września 2013

Brzechwa. Nie dla dzieci

Nasza ocena:


Brzechwa. Nie dla dzieci, Mariusz Urbanek, Iskry

Mówimy Jan Brzechwa, myślimy „Akademia pana Kleksa”, „Kaczka dziwaczka” i wiele, wiele innych rzeczy, które nierozerwalnie wiążą się z naszym dzieciństwem (nieważne, z którego rocznika jesteśmy). I choćby, dlatego książka Mariusza Urbanka „Brzechwa. Nie dla dzieci” będzie dla wielu sporym zaskoczeniem. Przypomina nam, bowiem (a niektórym zapewne uzmysławia), że dziecięca działalność Brzechwy, była tylko małym ułamkiem, (ale jakże ważnym) w biografii tego niezwykłego, ale i życiowo pogubionego człowieka.

Zanim Brzechwa zaczął pisać bajki dla dzieci był, bowiem wziętym prawnikiem i specjalistą od prawa autorskiego, (za co powinni wznosić mu do dziś pomniki polscy artyści), poetą tak lirycznym jak politycznym (za jego zachowawcze umizgi w stronę partii nie powinno mu się wznosić pomników), satyrykiem, bez którego pomysłów nigdy nie powstałyby takie programy jak popularne niegdyś „Polskie zoo”.  I wreszcie kochankiem… W dodatku to dość swobodnie niewiernym i okrutnym. Czego najlepszym dowodem taki fragment wiersza, który Brzechwa napisał tuż przed śmiercią: „Po latach zaprzątnięty mą sławą kronikarz/Odkryje Cię. I pozna, że trwasz i nie znikasz,/Więc imię twe uwieczni litościwą wzmianką,/Iż byłaś mą kochanką. Niewierną kochanką.”.    

Historię niezwykłych losów ojca pana Kleksa, czyta się jak powieść obyczajową. Dobrą a chwilami wręcz nieprawdopodobną. Żeby nie było, że pracą Urbanka tylko się zachwycam. Otóż nie. Życie Brzechwy zrekonstruował on w sposób niezwykły, ale mnie zabrakło w tej pozycji jakichkolwiek wniosków. Próby głębszego spojrzenia na polityczne poczynania twórcy „Akademii pana Kleksa”, a co za tym idzie – zrozumienia go. Z czego brał się jego uniżony stosunek do partii? Co nim powodowało? Niby autor powtarza niczym mantrę stwierdzenia, że Brzechwa był dobrym człowiekiem, który żył w takich a nie innych czasach i dostosowywał się do nich po swojemu. Pytanie, dlaczego akurat tak? Czy wynikało to z życiowego konformizmu, strachu, a może wyrachowania? Niestety tego o Brzechwie się nie dowiadujemy. Zupełnie jakby autor tej biografii bał się drążyć w życiu pisarza i poety, by nie dogrzebać się jakiejś brzydkiej prawdy. Żeby nie było, że próbuję tu brzmieć jak lustrator, czy łowca komunistów. Nic z tych rzeczy. Po prostu chciałbym poznać Brzechwę bliżej, dowiedzieć się, co nim w życiu kierowało. Dlaczego dokonał takich a nie innych wyborów… Urbanek zaś uporem maniaka powtarza – takie były czasy. Może i były, ale postaw życiowych też było w nich kilka. Ta Brzechwy wydaje się fascynująca, bo czerpiąc korzyści płynące z bycia autorem akceptowanym przez partię pomagał tym, którzy wpadali w tarapaty. Taki agent po dwóch stronach barykady. Lub człowiek, który wie, że robi źle i za wszelką cenę się usprawiedliwia. Dobra – dorabiam ideologię. A wracając do książki – poza tym biograficzno-konstrukcyjnym potknięciem, reszta kapitalna.

 

 

 

 

Autor:

Zobacz też:

The Massive vol. 1: Black Pacific

The Massive vol. 1: Black Pacific. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Kristian Donaldson, Garry Brown. Dark Horse Comics 2013   Rozkładając „The Massive” na czynniki pierwsze otrzymujemy klasyczną odyseję, niekończącą się podróż opuszczonego dziecka w poszukiwaniu zagubionego rodzica na bezkresach oceanów.
Czytaj więcej

Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka

  Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka, Sue Townsend, W.A.B. 2014.   To podobno pożegnalna powieść zmarłej w tym roku autorki sagi o Adrianie Mole’u – zresztą równie wciągająca i zabawna jak najlepsze książki z tego popularnego cyklu.
Czytaj więcej

Black Paradox

Black Paradox. Scenariusz i rysunki: Junji Ito. J.P. Fantastica 2014.
Czytaj więcej

Nemo – Serce z lodu

  Nemo – Serce z lodu,  A.Moore & Kevin O’Neill. Egmont.     Wraz z zakończeniem intrygującej, ale chyba trochę przekombinowanej i w sumie nie do końca udanej trylogii „Stulecie”, zakończyła się również znakomita, komiksowa seria „Liga Niezwykłych Dżentelmenów”. Jednak jej twórca, wybitny scenarzysta Alan Moore (ten od m.in. „Strażników”, „V jak Vendetta”, czy „Prosto z piekła”), najwyraźniej nie ma zamiaru porzucać tego wdzięcznego, komisowego uniwersum, mistrzowsko polepionego z ogromnej ilości sprytnych zapożyczeń z klasyki literatury, zarówno tej ambitnej, jak i pulpowo-groszowo-pornograficznej. Dowodem na to jest bardzo udany album „Serce z lodu”, tradycyjnie już narysowany przez niezastąpionego
Czytaj więcej

Vader. Wojna totalna

Vader. Wojna totalna. Jarosław Szubrycht, Sine Qua Non 2014   Vader ma moc, to wie każdy. Zaczął swą przygodę z ciężkim brzmieniem w roku, w którym się urodziłam. W chwili, gdy piszę te słowa, wciąż gra. Zapełnia stadiony.
Czytaj więcej

Tropiciel duchów

Tropiciel duchów, William Hope Hodgson, C&T Literacką karierę Williama Hope Hodgsona przerwała pierwsza wojna światowa. Pisarz zginął na froncie zanim tak naprawdę stał się znany i poważany. Mimo to z raptem kilku powieści, które opublikował przed śmiercią, dwie uznano za niebywale ważne i przełomowe dla literackiego horroru. Mowa o „Domu na granicy światów” i „Widmowych piratach”, książkach, które obok opowieści H.P. Lovecrafta i Edgara Allana Poe, uznawane są za jedne z pierwszych współczesnych horrorów w historii. „Tropiciel duchów” to zbiór opowiadań, który ukazał się już po śmierci pisarza, ale jest równie istotny, co jego najsłynniejsze dzieła. Zebrano tu w całość wszystkie dziewięć opowiadań, jakie napisał on o Carnackim – jednym z pierwszych popkulturowych łowców duchów (o pierwszeństwo walczy on m.in. z Johnem Silencem).
Czytaj więcej